Wakacje 2018. Modne kierunki, pożar w Grecji, ryzyko terroryzmu. Polska Izba Turystyki radzi, na co zwracać uwagę

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Bartosz Wojsa

Wakacje 2018. Modne kierunki, pożar w Grecji, ryzyko terroryzmu. Polska Izba Turystyki radzi, na co zwracać uwagę

Bartosz Wojsa

Z Grzegorzem Chmielewskim, prezesem Śląskiego Oddziału Polskiej Izby Turystyki, rozmawiamy o podróżach i zagrożeniach dla turystyki, związanych m.in. z katastrofami, zamachami terrorystycznymi i bankructwami biur podróży.

Czy ostatni, wielki pożar w Grecji sprawi, że ludzie przestaną do niej latać?
Nie sądzę. Wydaje mi się, że już jest po sprawie. Rzeczywiście, początkowo mieliśmy sporo telefonów od zaniepokojonych ludzi, także tych z naszego regionu, którzy pytali, co teraz z ich wyjazdem. Ale prawda jest taka, że informacja, która obiegła świat: „Grecja płonie”, była mocno przesadzona. Grecja to wiele destynacji, mnóstwo wysp. Ta część, w której doszło do tej tragedii, to malutki wycinek, w dodatku wcale nie taki popularny. Oczywiście jest to bezdyskusyjnie straszny wypadek, ale założenie, że teraz ludzie do Grecji nie polecą, jest błędne. Gdyby ktoś chciał co roku latać do Grecji, to przez 20 lat nie zdążyłby jej całej zobaczyć. To trochę tak, jakby w Katowicach wybuchł pożar, więc ludzie odwoływaliby wyjazdy do Świnoujścia. W tym roku Grecja jest na pierwszym miejscu popularności, jeśli chodzi o miejsca, do których na wakacje jeżdżą ludzie. Ten pożar może zaszkodzić ewentualnie rejonowi, w którym do niego doszło - Attyce.

Katastrofy, ale też na przykład zamachy terrorystyczne, nie wpływają więc na branżę turystyczną?
Doświadczenie mówi mi, że nie. To bardzo dziwny przykład, ale jest idealną odpowiedzią na pańskie pytanie. Czasem bywało tak, szczególnie po zamachach terrorystycznych, że klienci po tygodniu od zamachu przychodzili i pytali, czy i o ile spadły już ceny wyjazdów do danego kraju. Ja nie krytykuję takiego zachowania, to czysta kalkulacja. Zdarzało się tak, że klienci przewidując, że po zamachu spadnie zainteresowanie danym krajem, chcieli do niego jechać i w ten sposób zaoszczędzić. Parę lat temu mieliśmy głośne strajki w Atenach: tłumy na ulicach, palenie opon. Ludzie myśleli, że to dotyczy całej Grecji i może rzeczywiście w trakcie tych wydarzeń kraj stał się na chwilę mniej popularny, ale niedługo po tym to myślenie mijało, a Grecja znów stawała się popularna. Tak działa ten mechanizm i przykładów jest wiele. Zamachy w Tunezji, bardzo poważne przecież, gdzie zginęli turyści, stworzyły dla niej dwuletnią stagnację, a dziś ten kraj znów wraca do łask. Do Tunezji jest blisko, bez opłat wizowych, są przepiękne plaże, dobry serwis. Trzeba było chwilę odczekać, by ludzie „zapomnieli”. To nie jest tak, że jak coś się gdzieś stanie, to myślimy „o rany, już tam nigdy nie pojadę”.

W dalszej części:

  • Stereotypy o krajach arabskich
  • Dlaczego nie ma już bankructw biur podróży
  • Co zrobić jeśli już do niego dojdzie
Pozostało jeszcze 65% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Bartosz Wojsa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.