Janusz Strzelczyk

Wakacyjne wspomnienia: Statek wycieczkowy Danek był przez kilka lat wielką atrakcją zalewu na Warcie

Danek zmienił nazwę na Janek  i  "odpłynął" na Kujawy. Fot. Gmina Janikowo Danek zmienił nazwę na Janek i "odpłynął" na Kujawy.
Janusz Strzelczyk

Od końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, do 2006 roku atrakcją zalewu w Poraju były rejsy statkiem wycieczkowym Danek. W 2006 roku statek kupiła gmina Janikowo, pod Inowrocławiem, za 32,6 tys. zł. Do Poraja statek sprowadziła Huta Częstochowa. Ma długą historię. Przed drugą wojną światową pływał w Elblągu.

Wtedy był holownikiem. Po wojnie trafił do Wrocławia. Na maszcie powiewała bandera Technikum Żeglugi Śródlądowej. Jako statek szkoleniowy dotrwał do "emerytury". Wtedy okazało się, że to jeszcze nie koniec służby. Basen portowy na Odrze, zamienił na Wartę. Entuzjaści sportów wodnych z huty wypatrzyli weterana i sprowadzili go do Poraja. Huta Częstochowa kupiła statek w 1987 roku za 10 milionów ówczesnych złotych.

Staruszek przeszedł gruntowny remont. Z ciężkiego holownika zmienił się w szykowny statek wycieczkowy. Z dawnych lat pozostał solidny, stalowy, nitowany kadłub. Poza tym zainstalowano nową nadbudówkę, pokład z ławkami. Pod pokładem znalazło się miejsce na kawiarenkę.

Z czasów wrocławskich pozostało jeszcze imię: Danek. Jest pełnoprawną jednostką pływającą. Został wpisany do Polskiego Rejestru Statków.

Co roku, przed sezonem, stan techniczny był sprawdzany przez Inspektorat Żeglugi Śródlądowej z Kędzierzyna-Koźla, który wydaje świadectwa dopuszczenia do żeglugi. Co sześć lat takie jednostki muszą przejść gruntowny remont. Technicznie operacja jest bardzo skomplikowana. 45-tonowy statek wyciągają na pochylnię dwa potężne dźwigi.

W pierwszy rejs, po porajskim zalewie statek wyruszył w 1991 roku. Pierwszym kapitanem w Poraju Włodzimierz Zając. Kolejnym i zarazem najdłużej z nim związanym kapitanem był Mirosław Nizielski ps. Miron żeglarz i motorowodniak.

Na pokładzie statku jest miejsce dla około 50 pasażerów. Może rozwijać maksymalną szybkość 15 kilometrów na godzinę. Ale nigdy nie pływał po zalewie w Poraju z taką prędkością. Zawsze wolniej, 5 km na godzinę. Rejs był przecież wycieczkowy. Przed tamą, pod Masłońskiem Danek zawracał. Pływał sezonowo. Od początku maja do połowy września, a jeśli była pogodna jesień, do października.

Rejsy był sporą atrakcją. Dankiem pływały wycieczki szkolne. Ale też był "czarterowany" na prywatne imprezy towarzyskie, a nawet tradycyjne, obrzędowe np. świętojańskie.

- Rejsy statkiem po porajskim zalewie były bardzo przyjemne - wspomina częstochowianka Elżbieta Konowalska. - Kilka razy byłam na takich rejsach ze swoimi wnukami. Wtedy jeszcze pracowałam w hucie, a w Poraju był ośrodek wypoczynkowy huty. Po porajskiem zalewie pływają dzisiaj żaglówki, kajaki, rowery wodne.

Janusz Strzelczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.