Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Wąskie okno na Lipinach

Czytaj dalej
Marek Szołtysek

Wąskie okno na Lipinach

Marek Szołtysek

Przed dwoma tygodniami miałem nietypowe, ale ciekawe zajęcie - byłem przewodnikiem czterodniowej wycieczki grupy Polaków z okolic Płocka, którzy chcieli poznać Górny Śląsk. Ustalając trasę zwiedzania, wyznaczyłem na niej m.in. Nikiszowiec, Piekary, Górę św. Anny, Kopalnię Guido w Zabrzu oraz Cieszyn i Opole - bo te miasta, wbrew obiegowej opinii, też są historycznie górnośląskie.

Nasza wycieczka zaczynała się jednak w Świętochłowicach-Lipinach w Boże Ciało o godzinie 8.40 - bo wtedy z lipińskiego kościoła rusza najpiękniejsza na Śląsku procesja Bożego Ciała - gdzie około stu osób ubranych jest wtedy w śląskie stroje. Wszyscy z mojej wycieczki byli Lipinami zafascynowani - choć zauważyli, że niektóre familoki wymagają przywrócenia do dawnej świetności.

Oprowadzani przeze mnie goście „z Polski” - bo tak się nazywa ludzi spoza Śląska - idąc w lipińskiej procesji Bożego Ciała, chłonęli po drodze każdy szczegół. Wypatrywali każdy detal i o niego mnie wypytywali. W końcu krocząc razem w procesji doszliśmy w Lipinach na róg ulic Sawickiej i Pieczki. W tamtejszej narożnej kamienicy z numerem „11” goście zapytali o bardzo wąskie okienko obok kuchni, jakie dostrzegli na parterze tego familoka. Wówczas odpowiedziałem, że to pewnie komora, czyli spiżarka. Nie byłem jednak pewny. W tej chwili w drzwiach tego domu dostrzegłem pewną Ślązoczkę. Podbiegłem, zapytałem i okazało się, że to okno z ubikacji.

Ludzie, których oprowadzałem, przyjęli informację o ubikacji w stuletnim budynku z wielkim niedowierzaniem, dlatego jeden z nich podszedł do wspomnianej kobiety i zapytał o możliwość wejścia do domu i pooglądania. Mnie zrobiło się trochę nieswojo, bo przecież Ślązoki strzegą intymności swych domów dość skutecznie. Ta Ślązoczka jednak - najprawdopodobniej kompletnie zaskoczona niespodziewaną prośbą - zgodziła się. I tak oto goście z Polski poszli całą gromadą do wnętrza familoka. Obejrzeli ubikację, izbę i kuchnię…

Następnego dnia ów człowiek, który zainicjował oglądanie łazienki w familoku na Lipinach, powiedział mi dość szczerze: Jestem lekarzem i bardzo interesują mnie sprawy higieny w historii. Dlatego zadziwiło mnie, że wy na Śląsku już ponad sto lat temu mieliście takie luksusowe ubikacje. U nas bowiem, w byłym zaborze rosyjskim, to dopiero od 1928 roku rząd musiał przez rozporządzenie zmuszać nas do budowania drewnianych ubikacji. A ludzie to wówczas wyśmiewali i nie widzieli sensu takich inwestycji /…/.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Zachodniego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Zachodniego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Zachodniego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Marek Szołtysek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.