Teresa Semik

Wciąż słyszą krzyk dzieci odbieranych matkom. Wstrząsający dokument „Kinderlager Pogrzebin”

Kadr z filmu „Kinderlager Pogrzebin” Krzysztofa Korwin-Piotrowskiego o niemieckim obozie dla polskich dzieci Fot. Kadr z filmu Kadr z filmu „Kinderlager Pogrzebin” Krzysztofa Korwin-Piotrowskiego o niemieckim obozie dla polskich dzieci
Teresa Semik

Film „Kinderlager Pogrzebin” to wstrząsający dokument Krzysztofa Korwin-Piotrowskiego o niemieckim obozie dla polskich dzieci.

Anna Szafraniec z Czeladzi miała siedem lat, gdy ze starszą siostrą trafiła do niemieckiego obozu dla dzieci w Pogrzebieniu koło Raciborza. Nigdy nie zapomnichwili, kiedy po aresztowaniu całej rodziny przez Gestapo, dziewczynki zostały rozdzielone od mamy, jak inne dzieci. Płacz i krzyk przed drogą w nieznane słyszy do dziś. A potem był strach, głód, poniżenie. Po obozowej tułaczce wróciła do pustego domu, rodzice zginęli w obozie koncentracyjnym.

- Nie nauczyłam moje dzieci kochać, nie potrafiłam - mówi ze łzami w oczach w filmie dokumentalnym Krzysztofa Korwin-Piotrowskiego pt. „Kinderlager Pogrzebin”. To porażający obraz wojennej gehenny niewinnych, polskich dzieci. Przywołuje historię „Polenlagerów” ciągle mało znaną. Ich ofiary, okaleczone wówczas psychicznie i fizycznie, wciąż nie uporały się z tą traumą. Z Pogrzebienia jadą do KL Auschwitz, dokąd trafili ich rodzice i skąd nie wrócili. Szukają śladów ich gehenny. Wciąż śnią, że przed kimś uciekają, że coś im na głowę spada. Siłą filmu Piotrowskiego są właśnie świadkowie tych wydarzeń, ich dramatyczne wspomnienia.

Kadr z filmu „Kinderlager Pogrzebin” Krzysztofa Korwin-Piotrowskiego o niemieckim obozie dla polskich dzieci
Kard z filmu Halina Skalbmierska, Józefa Posch-Kotyrba, Anna Szafrańska, więźniarki Pogrzebienia wróciły do pustych domów. Rodzice zginęli w obozach.

Obóz przejściowy

„Polenlager 82” w Pogrzebieniu koło Raciborza, bo taką nadano mu numerację, to jeden z wielu obozów dla ludności polskiej, utworzonych na terenie Górnego Śląska. Mieścił się w dwupiętrowym, murowanym budynku seminarium duchownego przy klasztorze Salezjanów. Najpierw kierowano do niego Polaków wysiedlanych z terenów Żywiecczyzny (w ramach akcji Saybusch), by ich domy zasiedlili niemieccy osadnicy. Wraz z przyległym terenem Niemcy otoczyli budynek zasiekami, opletli drutem kolczastym.

Pozostało jeszcze 78% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Teresa Semik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.