Teresa Semik

WUG: Przyczyny katastrofy w kopalni Zofiówka przedstawiła komisja Wyższego Urzędu Górniczego

W kopalni „Zofiówka” odnotowano dotąd 110 tys. zjawisk sejsmicznych Fot. Arek Biernat W kopalni „Zofiówka” odnotowano dotąd 110 tys. zjawisk sejsmicznych
Teresa Semik

Przyczyny katastrofy w kopalni Zofiówka: Natura z nami wygrała - przekonuje Zbigniew Rawicki, przewodniczący komisji badającej wypadek w kopalni „Zofiówka” w Jastrzębiu-Zdroju z 5 maja br. W wyniku silnego wstrząsu górotworu zginęło wtedy pięciu górników, a czterech zostało rannych.

Przyczyny katastrofy w kopalni Zofiówka

Komisja, powołana przez prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, właśnie zakończyła pracę. Uznała, że zawiniła natura. Przyczyną silnego wstrząsu było przesunięcie się mas skalnych, z powodu naruszenia równowagi w górotworze.

- Do tego naruszenia równowagi w górotworze nie doszło w ostatnim czasie, ale złożyła się na to działalność zakładu w całym okresie wydobywczym - wyjaśnia przewodniczący Rawicki, podsumowując pracę komisji badającej ten tragiczny wypadek. - Według dzisiejszego stanu wiedzy nie dało się przewidzieć tego wstrząsu, o takiej sile i powodującego tak ogromne zniszczenia. Komisja nie stwierdziła błędów w prowadzeniu robót górniczych, a także w prognozowaniu i zwalczaniu zagrożenia tąpaniami. Natura z nami wygrała.

W ponaddwudziestoletniej historii „Zofiówki” zanotowano 110 tysięcy zjawisk sejsmicznych - o różnej sile - i do takiej katastrofy nigdy nie doszło. Warunki górniczo-geologiczne są tam bardzo skomplikowane. Choć skala skutków wstrząsu z maja tego roku była zaskoczeniem, to występowanie wstrząsów zaskoczeniem dla górnictwa nie jest.

- Potrafimy przewidzieć miejsca, w których może do nich dojść, ale natura jeszcze nas zaskakuje - mówił przewodniczący Rawicki. Wstrząs z 5 maja br. zniszczył około 850 m wyrobisk górniczych.

Ze względów bezpieczeństwa na razie nie są podejmowane próby ich odtworzenia. Komisja uznała, że jest możliwe kontynuowanie prac w tym rejonie, ale z wieloma obostrzeniami. Musi zostać wypracowany m.in. nowy projekt robót górniczych.

Mordercza akcja ratownicza trwała 14 dni. Ze strefy zagrożenia stosunkowo szybko wyprowadzono czterech górników, którzy doznali lekkich obrażeń. Pozostałych pięciu uznano za zaginionych. W chodniku objętym skutkami tąpnięcia odnajdywano potem ich ciała. W wyniku wstrząsu została zerwana łączność telefoniczna i możliwość monitorowania stanu zagrożeń. Doszło do gwałtownego wzrostu zawartości metanu. Komisja uznała, że akcja ratownicza była prowadzona prawidłowo.

Przewodniczący Zbigniew Rawicki zapowiada, że wypracowane zostaną przez wyższe uczelnie oraz instytuty badawcze nowe oceny stanu tego zagrożenia. - Musimy zweryfikować to, co do tej pory wiemy na temat prognozowania zagrożeń tąpaniami - dodaje. - Jeszcze raz powtórzę: nie dało się przewidzieć tego wstrząsu, według naszej wiedzy.

Teresa Semik

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Zdzislaw Kukula

"natura zawinila" wiec wedlug WUG to nature trzeba wsadzic do wiezienia. W 14 dniowej akcji ratowniczej popelniono wiele kardynalnych bledow … nie trafiono w pierwszej probie odwiertu z glownego przekopu w swiatlo chodnika podscianowego, pomimo ,ze bylo to tak blisko - I musieli drugi raz wiercic a to kosztowalo wiele czasu. Nie dokonano rownoczesnie drugiego odwiertu, ktory by polaczyl te czesc chodnika podscianowego z glownym przekopem … I nie spuszczono z podscianowego wody … gornicy sie utopili.Podsumowujac : dowodzacy ta akcja ratownicza powinni siedziec w ciupie za popelnione bledy … gdyby akcja ratownicza byla przeprowadzona prawidlowo … byc moze wszyscy gornicy by zyli … I taka jest prawda panowie "eksperci" z WUG w Katowicach.

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.