Wybory samorządowe 2018 Bytom: debata bez dwóch, dyskusja o 100 milionach

Uczestnicy debaty: Jan Kazmierz Czubak, Mariusz Janas, Andrzej Wężyk, Mariusz Wołosz,  Marek Michałowski Fot. Marzena Bugała-Azarko Uczestnicy debaty: Jan Kazmierz Czubak, Mariusz Janas, Andrzej Wężyk, Mariusz Wołosz, Marek Michałowski

Wybory samorządowe 2018. Bytomska debata odbyła się w środę, ale w niepełnym składzie. Nie pojawili się na niej prezydent Bytomia Damian Bartyla oraz Andrzej Panek (KWW Andrzeja Panka).

Na debacie pojawili się za to: Jan Kazimierz Czubak (SLD Lewica Razem), Mariusz Janas (Prawo i Sprawiedliwość), Marek Michałowski (KW Niezależni), Andrzej Wężyk (Wspólny Bytom) i Mariusz Wołosz (Koalicja Obywatelska).

Debata, zorganizowana przez Dziennik Zachodni, Stowarzyszenie Miasto dla Mieszkańców i serwis Bytomski.pl, została podzielona na cztery etapy.

W pierwszym kandydaci odpowiadali na pytania zadane przez dziennikarza DZ Marcina Zasadę. W drugim przyszła kolej na pytania, które kandydaci zadawali sobie wzajemnie, w trzecim odpowiadali na pytania publiczności. Na koniec usłyszeliśmy podsumowania. W pierwszej części kandydaci musieli zająć stanowisko w sprawach: gospodarki odpadami, finansów i rewitalizacji miasta. Nie mogło zabraknąć tematu nielegalnych wysypisk śmieci, których w Bytomiu nie brakuje.

- Problem gospodarki odpadami to bardzo szerokie pojęcie - mówił Mariusz Wołosz. - Dzisiaj najważniejszą rzeczą jest wielka fala nielegalnych odpadów, która wjeżdża do Bytomia na podstawie legalnych decyzji. Te decyzje powinny być jak najszybciej uchylone. Myślę, że już dzisiaj obecny prezydent ma wystarczająco dużo argumentów, żeby takie decyzje uchylić. Dlaczego tego nie robi? Nie wiem - komentował.

Andrzej Wężyk: - Powinniśmy mieć wsparcie ustawowe. Bez konkretnej ustawy, która będzie nakładała szereg obowiązków i kar, nie zrobimy nic w samorządzie - skomentował Wężyk.

Kolejny ważny temat - rewitalizacja. Gorąca dyskusja toczyła się wokół 100 mln złotych, jakie na rewitalizację miały trafić do Bytomia. W tym przypadku wszyscy kandydaci byli ze sobą zgodni.

- Na wiele inwestycji, które chcemy realizować niestety nie starczy pieniędzy, inflacja nam je zjadła - mówił Andrzej Wężyk. Dodał jednak, że rewitalizacja to rzeczywiście bardzo ważna kwestia, jeśli chodzi o Bytom.- Rewitalizacją objęte są trzy miasta. Miałem przyjemność zobaczyć w Łodzi, jak tam radzą sobie z rewitalizacją. Wcale nie jest tak różowo, jakby się wydawało w obszarze mieszkalnictwa. Te wszystkie zagadnienia, które są poruszane przy temacie rewitalizacji trudno będzie zmienić, ponieważ wszystko zostało zapisane w uchwałach i projektach. Dzisiaj one są realizowane. Musimy wziąć pod uwagę, że pieniądze na rewitalizację zostały nam przyznane wcześniej - stwierdził Andrzej Wężyk.

Marek Michałowski skomentował: - Wszystko zaczyna się i kończy na pieniądzach. Dopóki nie będziemy wiedzieli, co i za ile, to nie można powiedzieć wprost i jednoznacznie, co uda się zrobić, a czego nie zrobimy - mówił Michałowski.

Janas przypomniał: - Wielokrotnie proponowaliśmy, aby zmienić gminny program rewitalizacji. Co jest możliwe. Przy projektach miękkich większość skupiała się na osobach bezrobotnych, których jest coraz mniej i część tych projektów ma nie być wykorzystana. Z radną Joanną Stępień już wnioskowaliśmy o to, żeby zamienić miękkie projekty na takie, które są skierowane dla seniorów i rodzin. Pani Stępień na każdej sesji rady miasta o to walczyła, natomiast wizja prezydenta była taka, że „nie, bo nie” - ocenił Mariusz Janas.

- Ten moment w historii był wielką okazją dla Bytomia - mówił Jan Czubak o przyznaniu Bytomiowi 100 mln. - Po raz pierwszy w historii rząd polski przestał myśleć o małych miasteczkach i znalazł środki dla takich miast jak nasze. W Bytomiu ten moment został już zmarnowany. Mam poważne wątpliwości, czy nie jest już za późno na jakieś zmiany, ale mam cichą nadzieję, że uda się zmienić tę sytuację - dodał Czubak. Publiczność zadawała wiele pytań. Jedno z nich, skierowane do wszystkich kandydatów, dotyczyło nieobecnych i brzmiało: jak kandydaci odbierają nieobecność prezydenta Damiana Bartyli i Andrzeja Panka podczas debaty?

- Być może obaj panowie gonią się po Bytomiu i wyrywają sobie wzajemnie gazetki, więc po prostu nie mają czasu - komentuje Czubak. - Każdy ma prawo robić tak, jak uważa za stosowne. Każdy ma rozum i wolną wolę. Tyle - mówi Michałowski.

- Zachowanie prezydenta Damiana Bartyli jego byłego zastępcy, Andrzeja Panka, to już szczyt hipokryzji - skomentował Janas. - Na banerach, mówią o czystości, o bezpiecznym Bytomiu, chociaż przez ten okres niewiele zrobili. Do tego jeszcze nie mają odwagi stanąć publicznie i odpowiedzieć na trudne pytania. Uważam, że jest to niewiarygodne, że osoba, która odpowiada za to miasto, może bać się przyjść oraz wystąpić przed mieszkańcami i odpowiedzieć na ich pytania - dodał Janas.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.