Wybuch gazu w Szczyrku. Jest związek między wybuchem, a pracami pod Leszczynową. Zginęła rodzina

Czytaj dalej
Fot. FOT. Łukasz Klimaniec
Łukasz Klimaniec, Jacek Drost

Wybuch gazu w Szczyrku. Jest związek między wybuchem, a pracami pod Leszczynową. Zginęła rodzina

Łukasz Klimaniec, Jacek Drost

Pomiędzy wybuchem w budynku, a pracami prowadzonymi pod ulicą Leszczynową w Szczyrku istnieje związek – poinformowała w poniedziałek 9 grudnia 2019 Agnieszka Michulec, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. To efekt oględzin i ujawnienia miejsca przerwania gazociągu. Bliscy zmarłych wydali oświadczenie, a firma, która na zlecenie Tauronu robiła przyłącze, tłumaczy, że uszkodzenie gazociągu teoretycznie jest niemożliwe, bo przewiert był na innej głębokości.

Trwa intensywne śledztwo w sprawie tragicznego wybuchu w budynku w przy ul. Leszczynowej w Szczyrku, w którym zginęło osiem osób. Podczas prowadzonych przez weekend oględzin na miejscu zdarzenia, śledczy bielskiej prokuratury znaleźli miejsce przerwania gazociągu.

– To ustalenie potwierdza nasze domniemania, że pomiędzy wybuchem w budynku, a pracami prowadzonymi pod ulicą Leszczynową w Szczyrku istnieje związek – powiedziała wczoraj Agnieszka Michulec, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Nie ujawniła jednak dokładnego miejsca przerwania gazociągu. – To szkodziłby dobru śledztwa – stwierdziła.

Śledczy wraz zbiegłymi dokonali też oględzin okolicznych posesji sąsiadujących z miejscem wybuchu. Wiele wskazuje, że mieszkańcy tych domów również będą uznani za osoby pokrzywdzone – prawdopodobieństwo, że to ich budynek mógł wybuchnąć, było bowiem duże.

–Pracujemy nad ustaleniem osób odpowiedzialnych i zakresu ich odpowiedzialności. Praca prokuratora wciąż trwa, nie zostały zakończone oględziny, a sprawa ma charakter bardzo złożony – wyjaśniła Agnieszka Michulec.

Prokuratura zabezpieczyła nie tylko dokumentację administracyjną, ale także dokumentację techniczną. Teraz konieczna jest analiza tych dokumentów. Na miejscu zdarzenia nadal prowadzone są oględziny. Są one trudne, bo cały teren jest pokryty gruzem i wymaga usuwania go krok po kroku.

–Musimy w tej chwili uzyskać ekspertyzy i opinie tych biegłych, którzy uczestniczyli w oględzinach. To biegli z zakresu fizykochemii, geologii, geodezji, budownictwa i gazownictwa. Na wyniki tych prac trzeba poczekać – zastrzegła Michulec.

Obecnie prokuratura czeka na wyniki sekcji zwłok osób, które zginęły w wybuchu. Takie rozpoczęły się wczoraj w Zakładzie Medycyny Sądowej w Katowicach i potrwają do dziś.

– Zgoda na pochówek osób pokrzywdzonych będzie możliwa dopiero po ustaleniu ich tożsamości – powiedziała prokurator Michulec.

Roman Dobrzański, właściciel firmy Elmaro z podbielskiej Godziszki, która spółce Aqua-System zleciła wykonanie przewiertu na ul. Leszczynowej w Szczyrku w rozmowie z DZ powiedział krótko: – To dla nas bardzo trudny czas.

I odesłał do wypowiedzi udzielonej Radiu Katowice. W niej tłumaczy, że jego firma miała zlecenie od Tauronu, by wykonać przyłącze elektryczne w budynku położonym dużo wyżej, a trasa kabla przebiegała obok budynku, który uległ zawaleniu.

– Na tym odcinku prace wykonywała firma Aqua-System, której zleciłem wykonanie przewiertu. Prawdopodobnie natrafili na rurę gazową i ja uszkodzili, chociaż dla mnie jest to niemożliwe, ponieważ ten przewiert był bardzo głęboko, mijając urządzenia gazownicze. Na takich głębokościach nigdy się nie spotyka rury gazowej. Znałem tę rodzinę. Źle się z tym czuję, bardzo źle – powiedział Roman Dobrzański Radiu Katowice.

W eksplozji budynku zginęła znana w Szczyrku rodzina Kaimów, która zajmowała się narciarstwem, prowadziła stację narciarską i m.in. naukę jazdy dla dzieci. Jedyną osobą, która ocalała jest 34-letnia Katarzyna Kaim, która w czasie wybuchu była w pracy. Cztery dni po tragedii rodzina Kaimów wydała oświadczenie. Podpisali się pod nim Katarzyna Kaim, jej siostra Patrycja, a także szwagier Marcin.

– Wszyscy stanęliśmy w obliczu tragedii, która nie jest dla nas wytłumaczalna. Ten czas jest bardzo trudny, nie jesteśmy w stanie dzisiaj wyrazić w jakikolwiek sposób ogromu bólu i żalu jaki nas przepełnia – napisali przedstawiciele rodziny Kaimów w cytowanym przez Polsat News oświadczeniu. Zaapelowali do mediów i wszystkich o uszanowanie ich żałoby i potrzeby ciszy.
– Prosimy o modlitwy, a za każdy gest dobrej woli, wsparcia i współczucia wyrażamy dzisiaj głębokie podziękowania. Na odejście bliskich nie można się przygotować. Śmierć zawsze jest nie na miejscu i zawsze nie w porę... – dodali przedstawiciele rodziny.

Łukasz Klimaniec, Jacek Drost

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.