Za bramą bytomskich koszar [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Arkadiusz Ławrywianiec
Magdalena Nowacka-Goik

Za bramą bytomskich koszar [WIDEO]

Magdalena Nowacka-Goik

Co mieści się w budynku stołówki? Dlaczego nie ma już izb żołnierskich? Po bytomskich koszarach oprowadził nas starszy chorąży sztabowy, Piotr Pasternak.

Koszary - szereg budynków przeznaczonych dla żołnierzy. Teren zamknięty, ściśle strzeżony. Pierwsze koszary znane były już w czasach cesarstwa rzymskiego. W Polsce mocno zaczęły się rozwijać od wieku XVIII. Od kilku lat, kiedy mamy armię zawodową, to miejsce wygląda inaczej. Choćby dlatego, że żołnierze przebywają i pracują tu w ściśle określonych godzinach, zwykle od 7.30 do 15.30. Trochę jak w biurze. Ale i tak koszary są pilnie strzeżone.

21 budynków na 8 hektarach. Tu stacjonuje dywizjon rakietowy

Co ciekawe - w języku zootechników koszary to ogrodzone miejsce dla bydła, zwłaszcza dla owiec. Bez obrazy dla powagi wojska, podobieństwo kończy się na samym ogrodzeniu terenu. Bytomskie koszary mieszczą się przy ulicy Oświęcimskiej 33. Teren o wielkości około 8 hektarów, na którym mieści się 21 budynków.

Historia tego miejsca jest ponad 60-letnia, sięga 1952 roku, kiedy to powstała 13. Dywizja Artylerii Przeciwlotniczej, która stała się 1. Śląską Brygadą Rakietową Obrony Powietrznej. Po kolejnych zmianach powstał 34. Śląski Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej. Raz w roku bramy koszar otwierają się dla cywilów. To jedyna taka okazja, żeby podejrzeć, co kryje się za ogrodzeniem. - Dzień otwarty koszar jest organizowany po to, żeby promować wojsko i dywizjon - mówi podpułkownik Jerzy Flis, dotychczasowy dowódca dywizjonu - Zawsze cieszy się zainteresowaniem, zwłaszcza jeśli chodzi o młodzież szkolną czy przedszkolaków. Ale przychodzą także dorośli mieszkańcy Bytomia i grupy z innych miast Śląska i Zagłębia - przyznaje. Tegoroczny dzień otwarty miał dla niego także wymiar osobisty. To był jego ostatni dzień służby na tym stanowisku. Awansował.

Catering zamiast kuchni, a żołnierze tu nie śpią

Przy wartowni muszę pokazać dowód i legitymację prasową. Dopiero wtedy zostaję wpuszczona dalej. Po koszarach wędruję razem ze starszym chorążym sztabowym Piotrem Pasternakiem. Zna to miejsce jak mało kto - pracuje tu już prawie 30 lat. Na prawo od wartowni - budynki sztabu. Tam rozmawiałam z dowódcą. Na lewo serce koszar -plac apelowy. Jest w stanie pomieścić około tysiąca żołnierzy.

- To właściwe centrum koszar, wokół którego skupione są bloki koszarowe, szkoleniowe, kuchnia, magazyny - wylicza chorąży Pasternak. Tu odbywają się wszystkie zbiórki, rozprowadzenia, treningi, musztry. No i specjalne uroczystości. Plac ma formę prostokąta. Z jednej strony zamyka go budynek, gdzie mieści się kuchnia ze stołówką żołnierską. Co dobrego jedzą żołnierze? To już nie te czasy kucharek z ogromnymi chochlami.

- Mamy catering. Ale nadal da się u nas zjeść prawdziwą, żołnierską grochówkę - zapewnia Piotr Pasternak. Z drugiej strony - hala sportowa z siłownią. Jest naprawdę imponująca, jeśli chodzi o wyposażenie i wygląd. No, ale sprawność fizyczna u żołnierza to podstawa. Zwłaszcza, że każdy z nich raz w roku musi zdać egzamin z wychowania fizycznego. Kolejny budynek zajmuje wojskowa orkiestra. Następny - to szkoleniowy.

- Tu odbywają się kursy językowe. A w tym jest izba chorych - pokazuje chorąży. Ale w praktyce, wygląda to tak, że każdy z żołnierzy ma swojego lekarza. Miejsce gdzie żołnierze śpią, odpoczywają? - To były kiedyś tzw. izby żołnierskie - opowiada Piotr Pasternak. Pomieszczenia, gdzie kwaterowano 10-12 żołnierzy, którzy całodobowo przebywali na terenie jednostki, a podczas weekendów udawali się na przepustki.

- To już nie istnieje. Musimy zmienić myślenie. Nie ma już żołnierzy służby zasadniczej - mówi mój przewodnik. Izbą żołnierską jest teraz kancelaria. Tu żołnierze mogą wypić kawę, przebrać się, odpocząć. Szafa i stolik. Z tyłu placu świeżo odremontowana Sala tradycji. Dziesięć lat temu nad nią mieściła się kompania remontowa i łączności oraz warsztaty krawieckie. Dzisiaj już tego nie ma. W sali zgromadzono dokumenty, pamiątki , zdjęcia. Głównie z dawnych czasów, ale i młoda jednostka też już dodała trochę swoich. Na przykład zdjęcia z poligonu w Ustce, gdzie ćwiczą. Czy te z osłony podczas Euro 2012.

- Dla nas mają wartość dokumentalną, ale wykorzystujemy je również edukacyjne. Bo sięgamy do odległej historii, jeszcze powstań śląskich - mówi Piotr Pasternak. W koszarach żołnierze mają oczywiście dostęp do podstawowego uzbrojenia. Stałą ekspozycją jest wyrzutnia rakietowa sprzętu , które zostały wycofane. W dniu otwartym można było jednak zobaczyć o wiele więcej, np. armaty przeciwlotnicze i stację naprowadzania rakiet. I samochód łącznościowy z radiostacją o zasięgu około 4 tysięcy kilometrów. Jednym słowem, dowódca siedząc w bytomskich koszarach bez problemu skontroluje swojego żołnierza w okopach na plaży w Ustce...

Magdalena Nowacka-Goik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.