Paulina Musialska

Zawiercie: Przestępcy porzucili chemikalia w hali. Kiedy i kto je usunie?

Wywiezienie tych odpadów z hal magazynowych może kosztować nawet 30 milionów złotych Fot. UM Zawiercie Wywiezienie tych odpadów z hal magazynowych może kosztować nawet 30 milionów złotych
Paulina Musialska

Nawet 30 mln złotych może kosztować usunięcie odpadów z nielegalnego składowiska w halach przy ulicy Obrońców Poczty Gdańskiej w Zawierciu. Czas ucieka, a odpady przysparzają kolejnych kłopotów. W zeszłym tygodniu musiała interweniować straż, bo wylała się zawartość dwóch beczek.

Nielegalne składowisko odpadów w halach magazynowych przy ulicy Obrońców Poczty Gdańskiej w Zawierciu to spory problem. W miniony piątek na miejscu, w którym składowane są chemikalia musieli interweniować strażacy. Powód? Z palet spadły dwie beczki, z których częściowo wylała się niebezpieczna maź. Niestety odpadów nie można było stamtąd zabrać, a jedynie zabezpieczyć beczki, by chemikalia przestały wyciekać. Udało się zneutralizować i usunąć resztki rozlanych chemikaliów.

Akcja spowodowała, że powrócił temat zlikwidowania nielegalnego składowiska. Obowiązek ten należy do ich właściciela. W tym przypadku jest to Przędzalnia Zawiercie. Przypomnijmy, że padła ona ofiarą grupy przestępczej. Jej członkowie wynajmowali hale magazynowe na terenie województwa śląskiego i małopolskiego. Umowy najmu zawierano na członków grup przestępczych, ich rodziny oraz tzw. słupy. Następnie do hali zwożono odpady. Gdy została zapełniona, przestępcy przestawali się nią interesować. Grupa przestępcza została rozbita w kwietniu tego roku.

- Obowiązek usunięcia odpadów spoczywa na ich tzw. posiadaczu. Odpady zostały zwiezione nielegalnie do dwóch hal, które są w użytkowaniu wieczystym Przędzalni Zawiercie S.A. w upadłości likwidacyjnej. Obowiązku usunięcia odpadów podjęła się Przędzalnia jako tzw. domniemany posiadacz odpadów, czyli władający powierzchnią działki, na której odpady zostały zmagazynowane - tłumaczy Anna Danielewska-Trzepla, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miejskim w Zawierciu.

Pierwsza z hal ma około 4 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Znajduje się w niej mnóstwo pojemników o pojemności od kilku do nawet 200 litrów. Dokładne oszacowanie ich ilości było niemożliwe. To głównie pozostałości lakierów, farb i rozpuszczalników.

W drugiej hali o powierzchni około 1300 metrów kwadratowych znaleziono ponad 3 tysiące plastikowych zbiorników i metalowych beczek. Koszty ich usunięcia będą ogromne. Szacuje się, że może to być od 8,6 mln do blisko 30 mln złotych. Odzyskanie tych pieniędzy stałoby pod dużym znakiem zapytania, ponieważ działania grupy były przestępstwem. Wywóz odpadów może natomiast potrwać nawet 500 dni. Urzędnicy głowią się jak rozwiązać ten problem.

- Jesteśmy w kontakcie z syndykiem i szukamy rozwiązania, które pozwoli na jak najszybsze usunięcie odpadów - dodaje Anna Danielewska-Trzepla.

Mieszkańcy osiedla Przyjaźń, które sąsiaduje z halami magazynowymi nie muszą się obawiać o zdrowie. Urząd przekonuje, że odpady w hali nie są niebezpieczne dla osób mieszkających w pobliżu.

- Dostęp do hal mają tylko pracownicy Przędzalni. Hale są zabezpieczone przed dostępem osób trzecich - dodaje Anna Danielewska-Trzepla.

Paulina Musialska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.