Zdobyliśmy Szarlotę!

Czytaj dalej
Aleksander Król

Zdobyliśmy Szarlotę!

Aleksander Król

Podobno ze szczytu hołdy "Szarloty" w Rydułtowach widać cały "śląski świat". Poszliśmy to sprawdzić, wdrapując się na 407 m n.p.m. w upale

Na co dzień nie można jej zdobyć - choć są śmiałkowie, którzy próbują robić to nieoficjalnie. Tym razem hałda "Szarlota" w Rydułtowach była bardziej łaskawa i dała na siebie spojrzeć z bliska. Na powstałej z odpadów pokopalnianych, jednej z najwyższych hałd w Europie zorganizowano plener fotograficzny. Nie mogliśmy przegapić takiej okazji. Podobno ze szczytu "Szarloty" widać cały "śląski świat". Idziemy to sprawdzić.

Jest gorąco, termometr pokazuje 30 stopni w cieniu. Wszyscy właśnie się w tym cieniu chowają, my idziemy na spotkanie ze słońcem. Wszak pogórnicza hałda to nie Beskidy. Tu nie ma ani jednego drzewka. Zostawiamy nawet torbę, w której zwykle nosimy sprzęt fotograficzny i decydujemy się na wejście jedynie z aparatem na ramieniu uzbrojonym w "lufę". Nie bierzemy nawet butelki wody, a to - jak się potem okazuje - duży błąd.

Mijamy ochroniarzy na bramce KWK Rydułtowy Anna i wchodzimy na teren fedrującego zakładu. Ten fragment trasy pokonujemy bardzo szybko, żeby nie przeszkadzać zmęczonym od ciężaru węgla ciężarówkom.

Ruszamy pod górę, musimy wznieść się na poziom 407 m n.p.m. Brniemy w czarnym pyle. Dawno nie padało, więc mocno się kurzy. Jeszcze na dobre nie zaczęliśmy wędrówki, a nogi mamy już czarne. Na szczęscie "czarny odcinek" jest dosyć krótki, wyżej idzie się już po drodze z ubitego kamienia.

Droga biegnie ostro w górę, więc szybko znajdujemy się na wysokość, która pozwala już na obserwację. Nie licząc kopalnianych szybów, najpierw w oczy rzucają się... kominy elektrowni w Rybniku. Są też wieże potężnej rybnickiej bazyliki. Idziemy wyżej, droga kręci i wciąż nie widać celu. Im wyżej, tym cieplej.

Pies należący do jednego z uczestników wyprawy na szczyt "Szarloty" musi zrobić przerwę. Dostaje miskę wody. My nie mamy takich luksusów, a zmęczenie rekompensują nam widoki. Widać rydułtowskie kościoły, szyb Ignacego, kopalnię Marcel!

Teren blisko szczytu w końcu robi się bardziej płaski - częściowo jest ogrodzony - z głębokich jam w kilku miejscach wydostają się opary. Śmierdzi. Idziemy szybciej w kierunku gigantycznych liter: "S", "Z", "A", "R", "L", "O", "T", "A", które widać z dołu, z bardzo daleka. Stajemy przy "T" i rzucamy okiem na rydułtowskie osiedla. Z naszej pięknej hołdy widać cały "śląski świat"!

Aleksander Król

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.