ZEG - ikona Tychów zniknie z przestrzeni miejskiej

Czytaj dalej
Fot. Rep. Jolanta Pierończyk
Jolanta Pierończyk

ZEG - ikona Tychów zniknie z przestrzeni miejskiej

Jolanta Pierończyk

W tym roku dokładnie 50 lat od wbicia pierwszej łopaty pod budowę Zakładu Elektroniki Górniczej w Tychach wedle projektu, za który jego autor, Marek Dziekoński, otrzymał I nagrodę Stowarzyszenia Architektów Polskich. Niestety, ten rok jest jednocześnie ostatnim tych budynków, które są świetnym przykładem modernizmu przemysłowego. Właściciel podjął decyzję o ich wyburzeniu.

To jest konstrukcja idealna do przeróbek. We wnętrzu można zrobić wszystko, zachowując jedynie ściany zewnętrzne i trzony. To jest konstrukcja szkieletowo-trzonowa. Konstrukcyjny hit. Szkoda, że nikt się ze mną nie skontaktował przed podjęciem decyzji o wyburzeniu – mówi Ewa Dziekońska, wdowa po projektancie obiektów Zakładu Elektroniki Górniczej przy ul. Burschego w Tychach.

Zmiany w aranżacji wnętrza, łącznie z dowolnym przesuwaniem ścian, znalazły się zresztą w założeniach projektowych. Sam projektant Marek Dziekoński tak napisał o swoim dziele: „Zakład zaprojektowany został jako zespół wielofunkcyjny mieszczący w jednym budynku część produkcyjną, laboratoryjną, administracyjną, socjalną i magazynową. Szybki rozwój elektroniki technicznej, przewidywane zmiany profilu produkcji, zmiany stosunku powierzchni produkcyjnej do innych działów wymagały elastycznych rozwiązań. Uzyskano je przez zastosowanie ścian przestawnych w budynku wysokim, typowych ścian segmentowych w hali obróbki mechanicznej oraz przez uniwersalne zaprogramowanie wyposażenia instalacyjnego.

W części wysokiej budynku mieszczą się działy montażu, laboratoria elektroniczne, działy poszukiwawcze i administracja. Konstrukcja jej jest szkieletowo-trzonowa. Stropy, rygle i słupy zaprojektowano jako elementy prefabrykowane, natomiast trzony jako konstrukcję monolityczną. Trzony te przenoszą znaczną część obciążeń pionowych, całkowite obciążenie poziome, a zarazem tworzą obudowę przestrzeni komunikacyjnych (schody, dźwigi) i pomieszczeń sanitarnych. W trzonach zgrupowano również większość pionów instalacyjnych, tablice rozdzielcze elektryczne, przewody wentylacyjne, itp. Pozostałe piony mieszczą się w otwieranych szybach instalacyjnych wytworzonych między słupami konstrukcyjnymi a ściankami zewnętrznymi. Podział wolnej przestrzeni kondygnacji odbywa się w razie potrzeby przy pomocy ścian przestawnych”.

Mieszkanie za czytanie

- W budynku tym była zastosowana klimatyzacja, novum na tamte czasy, z czerpnią powietrza na zewnątrz obiektu. Ta czerpnia była czymś w rodzaju rzeźby plenerowej, elementem zmiękczającym ten zespół dość surowych obiektów modernistycznych – mówi architekt Ewa Dziekońska.

Dziekoński zaprojektował architektoniczny rytm trzech bliźniaczych budynków, które miały być połączone pomostem, co się jednak nigdy nie stało.

Za wykonany w 1965 r. projekt Zakładu Elektroniki Górniczej 35-letni naówczas Marek Dziekoński otrzymał I nagrodę Stowarzyszenia Architektów Polskich „za wybitne osiągnięcia w projektowaniu architektonicznym”.

W jednym z wywiadów o zawodzie, który wybrał, powiedział: „To jest wspaniały zawód, bo buduje się tak, by i za 50 lat obiekt był dobry i potrzebny. Funkcjonalizm nauczył mnie, żeby nie robić rzeczy niepotrzebnych”.

- Konstrukcja nadal jest w dobrym stanie – zapewnia Ewa Dziekońska. – Można by w tym obiekcie zrobić wszystko, łącznie z powierzchniami handlowymi i usługowymi.
Niestety, nie ma Dziekoński szczęścia w Tychach. Projekt dworca PKP nie do końca został zrealizowany, budynek stadionu zimowego uległ całkowitej przebudowie, budynek NOT-u także zmienił wygląd, a teraz zniknie ZEG.
Gdyby nie dr Maria Lipok-Bierwiaczonek i spacery pod jej kierunkiem po mieście oraz jej inne inicjatywy uświadamiające wartość dzieł architektów, którzy wraz z Wejchertami tworzyli Tychy, pewnie i nazwisko Marka Dziekońskiego uległoby zapomnieniu. Pokazując jego architektoniczne pomysły w przestrzeni miejskiej Tychów, zawsze podkreśla, że był to prawdziwy artysta wśród architektów. On sam powiedział kiedyś, że fascynuje go barok, ponieważ nie stawia granicy między malarstwem, rzeźba i architekturą. „To jedna wielka symfonia”, mówił i w takim duchu tworzył.

Co powstanie w miejscu wyburzonych budynków ZEG-u? Okazuje się, że już 2 lutego 2015 r. została wydana decyzja ustalająca warunki zabudowy dla inwestycji pod nazwą „budowa obiektu handlowo-usługowego wraz z infrastrukturą techniczną, miejscami parkingowymi”. Czyli jakiś sklep. Kolejny w tym rejonie.

Po ZEG-u, na szczęście, pozostanie jedynie mozaika, która ma być zdemontowana i umieszczona na terenie technikum budowlanego. Jest to mozaika Franciszka Wyleżucha nawiązująca do produktów ZEG-u.

Marek Dziekoński, projektant ZEG-u, jest też autorem projektu rotundy Panoramy Racławickiej we Wrocławiu, a w Tychach m.in. stadionu zimowego, Klubu Górniczego NOT, MDK 2 i zespołu banków przy alei Niepodległości.
- To był architekt niezwykle wyczulony na formę. Był architektem-artystą, który projektowane obiekty kształtował po rzeźbiarsku – mówi dr Maria Lipok-Bierwiaczonek, emerytowana dyrektor Muzeum Miejskiego w Tychach.

Jolanta Pierończyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.