Zespół ,,Wiolinki” nie tylko dla dziewczyn. Piotrek ma głos jak dzwon [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Bartosz Wojsa
Bartosz Wojsa

Zespół ,,Wiolinki” nie tylko dla dziewczyn. Piotrek ma głos jak dzwon [WIDEO]

Bartosz Wojsa

Wieloletnia tradycja, niesamowite zdolności wokalne udowodnione mnóstwem nagród i przyjazna atmosfera - zespół wokalny ,,Wiolinki” z Jastrzębia-Zdroju rozkwita. Ma w swoich szeregach głównie dziewczyny, ale stereotypy przełamuje 14-letni Piotr Wdowczyk, gimnazjalista z głosem jak dzwon. W jego ślady powoli zaczynają ruszać także inni chłopcy. To przełomowy moment.

Trudne początki. Chłopak nie powinien śpiewać?
,,Wiolinki” spotykają się na treningach wokalnych w Szkole Podstawowej nr 12 w Jastrzębiu, dzięki uprzejmości tamtejszej dyrektorki Anny Podsiadło. Pięć lat wstecz, na warsztatach, po raz pierwszy pojawił się Piotr Wdowczyk, uczeń Szkoły Podstawowej nr 9.

- Mama zobaczyła ogłoszenie dotyczące warsztatów i przekonała mnie, żebym tam poszedł. Miałem wątpliwości, byłem niechętny, ale w końcu poszedłem i mi się spodobało. Spotykałem się wiele razy z ludźmi, którzy twierdzili, że chłopak nie powinien śpiewać, że to robią tylko dziewczyny. Ale ja kocham muzykę i ta miłość wygrała - wspomina 14-letni dziś gimnazjalista.

Początki nie były jednak takie proste. Oprócz tego, że oceniali go rówieśnicy, to dostanie się do zespołu też nie należało do najłatwiejszych.

- Chciałem od razu się przyjąć, ale byłem z innej szkoły. Okazało się, że to jest problem. Jednak gdy poszedłem na kolejne, drugie już warsztaty, pokazałem im, jak potrafię śpiewać. Wtedy mnie przyjęli, byłem bardzo szczęśliwy - mówi Piotrek.

Muzykalna rodzina zaraża pasją. To daje im szczęście
W rodzinie Piotrka Wdowczyka każdy kocha muzykę. - Mama i siostra śpiewają, brat świetnie gra na keyboardzie i gitarze, podobnie jak tata - wylicza Piotrek.

Nic więc dziwnego, że 14-letni jastrzębianin również chciał spróbować swoich sił w muzyce. Ale, mimo wszystko, nie wiąże z nią swojej przyszłości zawodowej.

- Teraz chodzę do gimnazjum w Zespole Szkół Nr 3, a potem mam w planach wybrać się na gastronomię do Zespołu Szkół Nr 2. Muzyka jest moją pasją, traktuję ją jak hobby. Chciałbym mieć przede wszystkim zawód, tak zwane ,,plecy”, bo z muzyki ciężko wyżyć. Śpiew zawsze będzie jednak nieodłączną częścią mojego życia - przyznaje Piotrek. Nadal poświęca muzyce większość czasu. Ćwiczy codziennie i śpiewa co najmniej przez godzinę.

- Trudno to wyliczyć, bo jest tych treningów naprawdę dużo. Lubię poezję śpiewaną, takie bardziej wzniosłe utwory, też musicalowe - wylicza gimnazjalista, którego idolką jest m.in. Adele, znana na całym świecie brytyjska piosenkarka.

Piotrek nie stroni także od polskich wykonawców. W końcu, gdy jeszcze był w piątej klasie podstawówki, piosenką ,,Rzeka marzeń” Beaty Kozidrak wyśpiewał sobie pierwsze miejsce w konkursie wokalnym w Czechach. Na szczycie podium w tym samym konkursie stanął też dwa lata temu, wykonując utwór pt. ,,Szkolny horror”. - Słucham takiej samej muzyki, jaką wykonuję. Po prostu taka mi się podoba - zaznacza 14-latek.

,,Wiolinki” nie tylko dla dziewczyn. To jest fakt!
Piotr Wdowczyk był jednym z pierwszych chłopaków w zespole ,,Wiolinki”. Teraz w jego ślady idą także inni chłopcy, choć wciąż jest ich niewielu. Do ekipy doszedł Jaś, Alan i Szymon. Ale to Piotrek jest tym, który to zapoczątkował.

- Piotrka śpiew urzekł mnie od samego początku. Zresztą on pomaga każdemu, kto tego potrzebuje, udziela rad, przekazuje je młodszym. A to cenne rady, bo on sam dużo potrafi - mówi Agnieszka Brzykcy, 13-letnia członkini zespołu.

O tym, że Piotrek śpiewa wyśmienicie, można przekonać się obserwując osiągnięcia ,,Wiolinek”. Niemal przy każdej pozycji znajduje się jego nazwisko, zawsze na podium. Jest II miejsce na VI Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Filmowej i Musicalowej ,,FIM” w Żorach, I miejsce na wrześniowym koncercie eliminacyjnym do VII Festiwalu Rytm Gliwice 2015 czy I miejsce w Przeglądzie Młodych Talentów w Jastrzębiu-Zdroju.

- Ma w sobie coś takiego, że cudownie się na niego patrzy. Oprócz tego, że super śpiewa, rzecz jasna. Ma taką osobowość sceniczną - opisuje Henryka Moroń, opiekunka zespołu.

Gwiazda ,,Wiolinek” ma też ogromne wsparcie u rodziców, które zauważają nawet jego koleżanki z grupy. - Jego tata jeździ z nim na wszystkie konkursy. Ma duże wsparcie, a to bardzo ważne w muzyce - mówi Agnieszka Brzykcy. Reszta zespołu przytakuje zgodnie.

Uwielbiają śpiewać i nie dadzą sobie tego odebrać
Oczywiście oprócz Piotrka, do zespołu należy także wiele innych, zdolnych osób. Łącznie ,,Wiolinki” mają w swoich szeregach 20 śpiewających. Wśród nich jest m.in. utalentowana 13-letnia Agnieszka Brzykcy.

- Śpiewam od przedszkola, w domu zawsze była muzyka. Kocham to robić, a nie mogłabym, gdyby nie pani Henryka Moroń, nasza opiekunka. Jest naprawdę wspaniałą osobą, która o nas dba. Drugiej takiej nie ma - mówi jastrzębianka.

Równie zdolna jest także 10-letnia Ania Janulek. - Ma niesamowicie mocny głos, takie wyczucie, mimo młodego wieku. Nie trzeba jej niczego mówić, ona sama potrafi się przystosować. To ogromny talent - mówi o niej Henryka Moroń.

Grupa spotyka się dwa razy w tygodniu, zajęcia trwają około półtorej godziny. Zaczynają się od omówienia zbliżających się konkursów, a później już tylko śpiew, śpiew i śpiew.

Henryka Moroń to opiekunka i serce zespołu ,,Wiolinki”, który jest przez nią prowadzony od 1974 roku, czyli od 42 lat. Muzykę ma we krwi
Sama śpiewałam, gdy byłam dzieckiem, więc to moja wielka pasja. Od przedszkola wszyscy w mojej rodzinie śpiewali i tak płynnie przeszło to też na mnie - mówi Henryka Moroń.

Opiekunka ,,Wiolinek” potrafi grać niemal na każdym instrumencie. Na pianinie, akordeonie, ale najbardziej lubi na skrzypcach.
- Śpiewanie wypływa z natury i to jest w tym piękne. Bez tego nie można żyć, a ja chciałam wydobywać talenty z młodych ludzi, żeby ich życie było atrakcyjniejsze. Dlatego do tej pory, od tylu lat, prowadzę zespół - przyznaje pani Henryka. Ciekawi Was, jak powstała nazwa ,,Wiolinki”?To żadna tajemnica! Opiekunka zespołu z przyjemnością nam ją zdradziła.

- To proste. Myślałam nad kluczem wiolinowym, wiolonczelą, aż w końcu z tym wszystkim skojarzyły mi się ,,Wiolinki”. I oto jesteśmy - opowiada pani Henryka.

Bartosz Wojsa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.