Złoty pociąg to mit - stwierdzili naukowcy. Wielu rozczarowali

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Gdesz
Artur Szałkowski

Złoty pociąg to mit - stwierdzili naukowcy. Wielu rozczarowali

Artur Szałkowski

Badania przeprowadzone przez AGH nie potwierdziły znaleziska. Informację tę z wielkim rozczarowaniem przyjęli dziennikarze.

Tak wyglądałaby wizualizacja opracowanych przez nas badań magnetycznych, gdyby w miejscu ich prowadzenia był zakopany pociąg pancerny - mówił prof. Janusz Madej z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na wczorajszej konferencji prasowej w wałbrzyskiej Starej Kopalni. Ujawniono na niej wyniki badań miejsca rzekomego ukrycia „złotego pociągu”. - A tak wyglądają rzeczywiste wyniki naszych badań. Nie wykryliśmy anomalii, które wskazywałyby, że w ziemi zakopano duży obiekt wykonany z żelaza lub stali. Tunel może jest, ale pociągu nie ma - kontynuował prof. Madej.

To stwierdzenie naukowca potwierdziło nasze nieoficjalne informacje, które jako pierwsi podaliśmy do publicznej wiadomości już dzień przed konferencją. Informację o tym, że naukowcy z AGH wykluczają istnienie w badanym miejscu „złotego pociągu”, z wielkim rozczarowaniem przyjęło kilkuset dziennikarzy z kraju i z zagranicy, którzy gościli wczoraj w Wałbrzychu.

Przed prezentacją wyników badań przeprowadzonych przez AGH wyniki swoich badań zaprezentowali przedstawiciele spółki XYZ. Należy do Piotra Kopra i Andreasa Richtera, czyli oficjalnych znalazców „złotego pociągu”. Z ich prezentacji wynikało, że w nasypie na wysokości 65 km linii kolejowej z Wrocławia do Wałbrzycha natrafili na pięć torowisk oraz tunel, którego wlot został wysadzony w powietrze. Wskazali również na niewielkie wzniesienie nazwane 400,11, gdzie według nich ma być ukryty w tunelu pociąg, ale nie pancerny - jak twierdzili wcześniej - tylko sztabowy. O wykryciu tunelu lub jego pozostałości mówił też dr Adam Szynkiewicz, którego Koper i Richter zaprosili do współpracy. Naukowiec przyznał, że prowadzone przez niego badania były robione w pośpiechu i nie były tak precyzyjne, jak by sobie tego życzył. Dysponował tylko jednym dniem na ich wykonanie.

Niepozostawiająca złudzeń ekspertyza AGH była ogromnym zaskoczeniem dla Kopra i Richtera. Nadal jednak twierdzą, że pociąg istnieje.

- Z szacunkiem odnosimy się do wyników badań AGH, ale posługiwali się innym sprzętem, inaczej wytyczali pola badań - wyjaśnia Piotr Koper. - Nie zakładamy jednak pomyłki. Nie jesteśmy zawodowcami, dlatego zaprosiliśmy do współpracy fachowców z Niemiec i dr Adama Szynkiewicza.

Profesor Janusz Madej z AGH stwierdził, że nie zakłada pomyłki swojej ekipy. Przytoczył też łacińską sentencję Seneki: „Błądzić jest rzeczą ludzką, tkwić w błędzie - głupotą”. Wyniki badań przedstawionych przez spółkę XYZ i AGH nie zamykają sprawy „złotego pociągu”. Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha, który od początku podchodzi do sprawy sceptycznie, powołał w magistracie zespół. Jego członkowie wnikliwie zapoznają się z wynikami obu badań. Prawdopodobnie na wiosnę zostaną przeprowadzone odwierty lub wykopaliska, by ostatecznie wyjaśnić i zamknąć sprawę. Na razie wiadomo, że jeśli dojdzie do prac ziemnych, to miasto zleci je profesjonalnej firmie, która pokryje ich koszty.

Artur Szałkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.