Piotr Sobierajski

Znacie żarty o dworcu w Czeladzi? To ich koniec. W mieście w końcu ma powstać dworzec

Czy taki szybki monotrail będzie się zatrzymywać w przyszłości w Czeladzi? Fot. 123rf Czy taki szybki monotrail będzie się zatrzymywać w przyszłości w Czeladzi?
Piotr Sobierajski

W Czeladzi powstanie dworzec kolejowy. Niemożliwe!? - powiecie. A jednak to prawda.

To już coś więcej niż tylko plany, bo Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia ogłosiła w styczniu 2019 kilka wariantów budowy Kolei Metropolitalnej, m.in. do Międzynarodowego Portu Lotniczego Katowice w Pyrzowicach. I tam pojawia się konkretnie budowa nowej stacji kolejowej w najstarszym mieście Zagłębia. To koniec powodów do żartów z Czeladzi.

Czeladź od dziesięcioleci jest obiektem drwin ze strony mieszkańców sąsiednich i nie tylko miast, które miały to szczęście, że dworce kolejowe u nich powstały. Głównie jeszcze w XIX wieku. Przytyki były i pojawiają się do dziś, zwłaszcza, że czeladzianie składy kolejowe, mknące przez miasto mogli nie tylko oglądać, ale i swój dworzec posiadać. Złożyło się jednak tak pechowo, że ponoć jeden człowiek popsuł wszystko. To według legendy niejaki Nieszporek, który nie zgodził się na to, by pociągi przejeżdżały przez środek jego stodoły, kiedy wytyczany był dodatkowy szlak Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. W 1858 roku postanowiono bowiem połączyć Warszawę również ze Śląskiem i w tym celu miało powstać rozgałęzienie od Ząbkowic przez Dąbrowę Górniczą - Będzin - Czeladź do Bytomia. Powstało, ale z pominięciem Czeladzi.

Umawiają się na dworcu w Czeladzi

No i się zaczęło! - O której mamy się umówić na dworcu w Czeladzi? O której masz pociąg z Czeladzi do pracy do Katowic? Którędy na dworzec w Czeladzi? Takie żarty stały się codziennością, do której czeladzianie z czasem już przywykli. Ale na początku, to i w gębę można było zarobić za takie docinki.

- Pamiętam, jak w 1981 roku, po ukończeniu szkoły, zaczęłam pracować w Katowicach to dowcipnisie pytali się, którym pociągiem wracam i czy mam paszport - wspomina w mediach społecznościowych Małgorzata Abramczyk. - Pewnie, że taki dworzec przydałby się wcześniej. Łatwiej i szybciej moglibyśmy dojechać do pracy, szkoły. Ale jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze, więc niech stawiają nam ten dworzec czy stację - dodaje Grażyna Jachimczyk z Czeladzi.

Jak na tę przełomową, jak na to nie spojrzeć, zapowiedź budowy dworca (stacji) w Czeladzi zareagował burmistrz tego miasta? Ucieszył się. Nie tylko dlatego, że żarty wreszcie się skończą. - Kiedy tylko pojawiła się ta informacja, zapytałem w mediach społecznościowych, co o tym sądzą mieszkańcy - mówi Zbigniew Szaleniec, burmistrz Czeladzi. - No i okazało się, że zdecydowana większość opowiada się za powstaniem tego dworca. Z pewnością nie popełnimy więc już takiego błędu, jak ponad 150 lat temu ówczesny Nieszporek, który zablokował swoją decyzją budowę dworca kolejowego. Takim właśnie współczesnym Nieszporkiem z pewnością nie chciałbym zostać - dodaje żartobliwie. Jak podkreśla ten pomysł liczy sobie już ponad 20 lat, ale dopiero teraz ma szansę się zmaterializować. W Czeladzi nowa linia miejskiej kolei miałaby przebiegać m.in. w rejonie ul. Przełajskiej.

Z dystansem do całej sprawy podchodzi też Patryk Trybulec, czeladzki radny.

- Patrząc na stan techniczny i wygląd dworców kolejowych w naszym regionie, jaki widzieliśmy jeszcze nie tak dawno, można było się cieszyć, że dworca w Czeladzi jednak nie ma - przyznaje żartobliwie. - Po wielu latach zastoju zaczęło się to zmieniać na lepsze, biorąc za przykład choćby Sosnowiec czy Będzin. A tak bardziej poważnie, oczywiście, że taki dworzec stałby się dużym plusem. Byłby argumentem w rozmowach z inwestorami, czy tymi, którzy planują związanie swojej przyszłości z naszym miastem - dodaje Trybulec.

Bali się o krowy i własny interes

Legenda mówi o bogatym gospodarzu czeladzkim Nieszporku, który nie zgodził się na to, by pociągi jeździły przez wrota jego stodoły. Bliżej prawdy są natomiast przekazy mówiące o tym, że miejscowi obawiali się, że kolej to nic dobrego. Mówili, że krowy będą się bać, parowozy zatrują powietrze, a do tego będzie wiele wypadków śmiertelnych. Odbyło się więc wiele debat i spotkań, w trakcie których protestowali przeciwko budowie linii kolejowej i dworca. Dodatkowym i koronnym argumentem przeciwko takiemu rozwiązaniu było to, że bardzo wielu czeladzian trudniło się przewożeniem towarów. To było bardzo popłatne zajęcie, znacznie bardziej niż rzemiosło, czy też uprawa roli. Dlatego też mieszkańcy nie zgodzili się na to, by kolej żelazna pojawiła się na czeladzkich gruntach. Widząc rozwój innych miast, które kolej do siebie wpuściły, czeladzianie żałowali jednak potem tej decyzji.

Piotr Sobierajski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.