Bobolice w Koronie Królów grają Wawel. Jak się buduje średniowieczny zamek? Szybko. Odbudować go, to jest sztuka

Czytaj dalej
Janusz Strzelczyk

Bobolice w Koronie Królów grają Wawel. Jak się buduje średniowieczny zamek? Szybko. Odbudować go, to jest sztuka

Janusz Strzelczyk

Zamek w Bobolicach pod Częstochową jest w serialu „Korona królów” Wawelem. Bobolicki zamek powstał z ruin, a odbudował go Jarosław W. Lasecki.

Większość z nas zadaje sobie pytanie, co ja mogę mieć od miejsca, w którym żyję. Ja zapytałem siebie, co mogę dać regionowi, z którego pochodzę – mówi górnolotnie Jarosław W. Lasecki.

– Przecież my przeminiemy, urzędnicy i konserwatorzy przeminą, a ten królewski zamek pozostanie tutaj na kolejne sześćset lat! Nie chcieliśmy, aby zamienił się w całkowitą ruinę. Chcieliśmy zrobić coś dobrego dla naszego regionu. Dla naszej małej ojczyzny.

Odbudowa zamku to przedsięwzięcie nie tylko skomplikowane logistycznie, technologicznie, ale i kosztowne. Trudno namówić senatora Laseckiego na uchylenie rąbka tajemnicy, co do tego, ile kosztowała rewitalizacja zamku. Niechętnie podejmuje ten temat, a przyparty już do muru z uśmiechem odpowiada mi w ten sposób:

– Za czasów Kazimierza Wielkiego budowa takiego zamku trwała dwa lata, my rekonstruowaliśmy go kilkanaście lat. Wie pan, dlaczego? Kazimierz Wielki nie miał urzędników i konserwatorów zabytków. A jak miał kiepskich, oczywiście tych pierwszych tylko, to ich ścinał.

I przedstawia średniowieczny „kosztorys” budowy. Budowa zamku takiej wielkości za czasów Kazimierza Wielkiego kosztowała mniej więcej od dziesięciu do piętnastu tysięcy grzywien srebra. Jedna grzywna to 230 gramów. Kilogram srebra kosztuje dzisiaj około 2700 złotych. Dziś zatem kosztowałby równowartość 6-9 milionów zł.

– Ja mogę tylko powiedzieć, że z urzędnikami w naszych czasach kosztowało to sporo więcej – śmieje się Jarosław W. Lasecki.

A gdyby tak odbudować cały Szlak Orlich Gniazd? Czy to w ogóle jest możliwe? NAJWIĘKSZY NA SZLAKU. ZAMEK OGRODZIENIEC W PODZAMCZU. ZOBACZ, JAK WYGLĄDA. LINK

Chociaż takie wizje już się pojawiały. Okazuje się jednak, że to strasznie trudne. W proces rekonstrukcji Zamku Bobolice zaangażowane było całe grono najlepszych polskich naukowców. I wbrew opiniom, które pojawiają się w internecie, to właśnie wyniki ich badań stały się podstawą do prac rewitalizacyjnych. Prace archeologiczne pod kierunkiem prof. Sławomira Dryi z Krakowa trwały kilka lat. A posiłkował się on opiniami takich polskich sław jak dr Niewalda, profesorów Kajzera, Bogdanowskiego, Kołodziejskiego, Böhma, Kaczmarczyka. Same badania architektoniczne, prowadzone pod kierunkiem dr. Waldemara Niewaldy, dzięki którym odkryto dokładne rozmieszczenie pomieszczeń, układ komunikacyjny zamku czy też chociażby gniazda po tramach konstrukcji dachowej, pozwalające na dokładne odwzorowanie bryły dachu, dały odpowiedź na prawie wszystkie pytania. Rozwiały wątpliwości, bo przecież nie było fotografii czy ikonografii z dawnych czasów.

W dalszej części:

  • Które części zamku pozostawiono bez rekonstrukcji
  • Czy udało się uniknąć błędów
  • Czy jest szansa, by odbudować wszystkie zamki na Szlaku Orlich Gniazd
Pozostało jeszcze 43% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Janusz Strzelczyk

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

aa

W sumie to ma jakiś sens. Skoro zamek w Malborku jest rekonstrukcją, to dlaczego nie Bobolice, Mirów czy Ogrodzieniec?

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.