O pieczeniu bab, zapachach sprzed lat i kuchennym stole, który łączy pokolenia [WIDEO, PRZEPISY]

Czytaj dalej
Fot. Maciej Gapiński
Barbara Siemianowska

O pieczeniu bab, zapachach sprzed lat i kuchennym stole, który łączy pokolenia [WIDEO, PRZEPISY]

Barbara Siemianowska

W Ornontowicach baby wielkanocne to specjalność Koła Gospodyń Wiejskich. Ale teraz słodkie wypieki nie robią już takiej kariery, jak kiedyś. Czasy się zmieniają, bo wszyscy się odchudzają.

Młodzi teraz są na dietach, dbają o figurę, ćwiczą na siłowniach, na babcine ciasto już nie patrzą tak, jak my kiedyś - mówi pani Bronisława, przygotowując składniki na trójkolorową babę wielkanocną. Tuż obok działa pani Halina z przepisem na babę cytrynową w ręce. Obie panie to długoletnie członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Ornontowicach. A to zobowiązuje. No bo kto tak dobrze upiecze i ugotuje, jak nie gospodyni z KGW? Na swoich kontach ciast, ciasteczek, tortów, bab i babeczek mają już pewnie po kilka tysięcy. Ale to statystyki sprzed lat. - Kiedyś to ciasto musiało być co weekend, teraz już tylko od święta, człowiek coraz starszy, a i swojskie wypieki straciły na wartości - komentowały ornontowiczanki. Ale co jak co, na Wielkanoc baby muszą być roboty własnej.

Na świąteczny stół bez ryzyka
W miniony wtorek w siedzibie KGW stół kuchenny wypełniły jaja, masło, mąki różnego rodzaju, cukier i formy do pieczenia. Już od godziny 8 rano wszystko było gotowe na wielkie pieczenie. Tym razem sprawcami tego słodkiego poruszenia przedświątecznego byliśmy my. Panie z KGW przygotowały dla nas dwa przepisy, a później krok po kroku pokazywały jak przygotować wielkanocne baby.

Miały być oryginalne receptury i baby, których jeszcze nie znamy, ale ornontowiczanki na święta ryzyka nie podejmują. - Przepisy muszą być sprawdzone, tradycyjne, na nowości jest czas w każdy inny dzień, świąteczne wypieki muszą być niezawodne - przekonywały gospodynie. Jest więc tradycyjna baba cytrynowa i atrakcyjna wizualnie baba tzw. trójkolorowa.

Przy tym przygotowywaniu ciast do wypieku, między rozbijaniem kolejnych jaj, gospodynie z Ornontowic, zupełnie spontanicznie, zaczęły opowieść o kondycji współczesnej rodziny i jej zwyczajów. Bo przecież kuchnia to zawsze było miejsce najważniejsze w domu, to tu gromadziły się zapachy z dzieciństwa, które towarzyszą nam do dziś.

- Dzisiaj kuchnię i te zapachy trzeba pielęgnować, ocalić od zapomnienia, bo młodzi na gotowanie i pieczenie nie mają czasu - mówi pani Halina. - Nasza w tym rola, wszystkich babć, by przy kuchennym stole gromadzić pokolenia, przekazywać rodzinne przepisy i pokazywać, że jedzenie to też rytuał, który łączy - dopowiada pani Bronisława.

A tymczasem erę mamy gotowców. - Wystarczy podgrzać, wymieszać, gotową masę w formę wyłożyć i już jest, bo młodzi żyją szybko, to i zjeść chcą szybko - komentują gospodynie i podkreślają, że dziś właściwie tylko babcie mogą jeszcze wnukom odkryć sekrety domowej kuchni. - Trochę się boimy, że gdzieś to zaraz wszystko zniknie, że babciny kuchenny fartuch pójdzie w odstawkę, bo i babcie zaraz będą nowoczesne, zabiorą wnuka na hamburgery, zamówią pizzę - snują wizje ornontowiczanki. Same chcą być babciami takimi, jak ich babcie, zawsze z gorącym kołoczem na stole. Ale czy to dziś jest w cenie? Z tym bywa różnie.

Rozpieszczać nie ma kogo...
- Na święta domowy wypiek musi być, no i obowiązkowo na urodziny - przyznaje pani Bronka. U pani Haliny jest tak samo. I u jednej, i u drugiej króluje sernik. - Wszyscy wiedzą, że sernik najlepszy robi babcia i żadna cukiernia nie może ze mną konkurować - śmieje się pani Halina. Rodzina nawet nie porównuje tych wypieków, bo sernik babci to po prostu przysłowiowe niebo w gębie. Ale nie każde kulinarne staranie docenia się tak jak ten sernik. - Każdy chce być piękny i szczupły, to i babcine smakołyki idą w odstawki - mówi pani Bronka. A jak grono degustatorów w rodzinie się zmniejsza, to i motywacji do działania brak. - Bo w tym całym pichceniu chodzi przecież o to, żeby komuś smakowało, żeby się może komuś jakiś komplement wyrwał między jednym gryzem a drugim, są przecież tacy, co gotują tylko dla innych, bo kucharzenie dla siebie to żadna frajda - komentuje pani Halina. - Niebawem znów spotkamy się przy świątecznych stołach, będą wielkanocne baby i inne pyszności, w których najważniejszym składnikiem jest zawsze... serce, warto o tym pamiętać i docenić czas, który ktoś poświęcił na to, by dogodzić naszym podniebieniom - śmieją się gospodynie z Ornontowic.

Słodkie wypieki z samego rana
Panie z Koła Gospodyń Wiejskich do pieczenia zabierają się zazwyczaj rano. Noce bywają niewdzięczne. - Zdarza się, że prądu zabraknie i robota idzie na marne, rano takie niespodzianki zdarzają się bardzo rzadko - mówi pani Halina i wtóruje jej pani Bronka. A o zakalcu ornontowiczanki mówią tylko tyle, że jest jak ten wilk, co go lepiej z lasu nie wywoływać, bo nawet doświadczonej gospodyni może się przydarzyć.

- Trzeba też uważać na piece, bo każdy inaczej wypieka, dlatego ciasto trzeba obserwować, a nie sugerować się przepisem co do minuty - komentują obie panie. Ornontowiczanki zaznaczają też, że zdarza im się eksperymentować z przepisami. - Jak się już ma wprawę, to czasem doda się to i tamto "na oko", bo kuchnia to też osobiste laboratorium każdej kucharki, gdzie nigdy nie ma drugiej takiej samej potrawy - mówi pani Halina.

Każda gospodyni gromadzi ulubione przepisy, przechowuje rodzinne receptury, ale nie stroni też od nowości. - Ogląda się czasem programy kulinarne, notuje co ciekawsze propozycje, ale ta nowoczesność na talerzu nie zawsze się podoba - komentuje pani Bronka. - Talerze są ogromne, pomazane dookoła, niby ozdobnie, a jeść nie ma czego, taką mamy teraz modę - dodaje, a pani Halina dopowiada, że przecież nie chodzi o to, żeby jedzenie wylewało się z talerza, ale przecież coś musi na nim być, żeby nazwać to śniadaniem, obiadem czy kolekcją. - Przyglądamy się tym wszystkim zmianom z uwagą, ale nie wszystkie wprowadzamy, zresztą w kuchni, im więcej rozwiązań, tym lepiej - podkreślają gospodynie.

Konkurs na wielkanocną babę
Już w najbliższą niedzielę w Centrum Kultury i Promocji ARTeria w Ornontowicach (ul. Zwycięstwa 26) odbędzie się kolejna edycja konkurs na najlepszą babę wielkanocną. W słodkim pojedynku może wziąć udział każdy, kto upiecze babę, babkę lub babeczkę według domowego przepisu, wykluczeni są tylko zawodowi cukiernicy. Oceny babek dokona komisja konkursowa. Będzie liczył się smak, dekoracja wypieku, oryginalność i pomysłowość. Swój udział w konkursie należy zgłosić telefonicznie pod numerem 32 23 54 698 lub mejlowo: sekretariat@centrumarteria.pl do 29 marca. Upieczoną babę trzeba dostarczyć do ARTerii w niedzielę, w godzinach 13-14. Tego samego dnia jury powołane przez ARTerię oceni wypieki i wybierze ten najlepszy. Rozstrzygnięcie konkursu i wręczenie nagród zaplanowano na godzinę 15.

Przepisy na święta wielkanocne

Baba trójkolorowa
Składniki: 25 dag margaryny, 5 jajek, 1 szklanka cukru, cukier waniliowy, 2 szklanki mąki pszennej, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 8 łyżek oleju, 1 łyżka octu 10 proc., 1 łyżka kakao, pół szklanki suchego maku.

Przygotowanie: Margarynę utrzeć z cukrem i żółtkami na gładką masę. Dodać proszek do pieczenia, ocet, olej i cukier waniliowy, ponownie utrzeć. Wsypać przesianą mąkę (odłożyć jedną łyżkę), dokładnie wymieszać na jednolitą masę. Na koniec dodać pianę ubitą z białek. Całość delikatnie wymieszać. Podzielić ciasto na trzy części. Do jednej dodać łyżkę mąki, do drugiej łyżkę kakao, do trzeciej pół szklanki maku. Do blachy wysmarowanej tłuszczem wyłożyć białe ciasto, potem kakaowe, a na wierzch ciasto z makiem. Należy piec je przez ok. godzinę w temperaturze 180 stopni. Po upieczeniu należy wyjąć ciasto z formy po ok. 10 min. Gotową babkę można ozdobić polewą czekoladową i udekorować np. migdałami.

Babka ciotki Elwiry
Składniki: 4 jajka, 25 dag cukru, 25 dag mąki ziemniaczanej, 3 łyżki mąki pszennej, 25 dag masła, masło, 1,5 cytryny, 2 łyżeczki proszku do pieczenia.

Przygotowanie: Masło roztopić i schłodzić, jaja ubić z cukrem na pulchną masę.
Dodać mąkę ziemniaczaną i pszenną oraz proszek do pieczenia. Wszystko dokładnie i delikatnie wymieszać, dodać otartą skórkę z cytryny.

Ciągle mieszając, wlać cienkim strumieniem przestudzone masło. Masę rozłożyć w wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą - foremki. Piec w temperaturze 180 stopni 40-50 min.
Po upieczeniu i wystudzeni wypieku, posypać babkę cukrem pudrem albo polać polewą czekoladową i ozdobić lukrem.

Barbara Siemianowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikzachodni.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.